Wydruk strony BezPluga.pl

Wszechstronna Terria

Śmiało można napisać, że kultywatory do głębokiej uprawy już na dobre zadomowiły się w gospodarstwach polskich rolników. Ich popularność wynika z wszechstronności, można je bowiem wykorzystać zarówno do płytkiego zrywania ścierniska, jak i głębokiego spulchniania gleby. Jedną z takich ciekawych maszyn jest kultywator z firmy Pöttinger.

Terria, bo tak nazywa się ten najmłodszy model w ofercie kultywatorów austriackiego producenta, premierę miała pod koniec ubiegłego roku. Do Polski przyjechały dwa egzemplarze, które od jesieni do niemal samego końca roku pracowały jako maszyny testowe w wielu gospodarstwach w Polsce. Tak się złożyło, że trafiły na wyjątkowo mokrą jak na ostatnie lata jesień, poradziły sobie jednak bez problemów.

Szeroka gama modeli

Kultywatory Terria są dostępne w trzech wersjach szerokości roboczych: 4, 5 lub 6 m. Kolejnym wyróżnikiem danego modelu jest liczba belek, na których rozmieszczone są elementy robocze. Mogą one być umieszczone w 3 lub 4 rzędach. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w oznaczeniach konkretnego modelu. Terria z symbolem 4030 oznacza, że mamy do czynienia z modelem o szerokości 4 m (dwie pierwsze cyfry w symbolu) w wersji 3-belkowej (trzecia i czwarta cyfra). Można również wybierać pomiędzy krótkim lub długim dyszlem zaczepowym. Wersja długa jest polecana do ciągników poruszających się na kołach bliźniaczych lub gąsienicach. Podziałka zębów w kultywatorze wynosi 30 cm, prześwit pod ramą 80 cm i taka sama odległość jest pomiędzy poszczególnymi belkami. Liczba elementów roboczych jest stała dla danej szerokości roboczej niezależnie od liczby belek. Kultywatory czterobelkowe mają większe odstępy pomiędzy zębami i są przeznaczone dla gospodarstw, które mają na polach duże ilości resztek pożniwnych. Elementy robocze są rozmieszczone wzdłuż linii ciągu i gdy spojrzymy na maszynę z góry, to możemy dostrzec, że układają się w literę V.

(...)

Płynna uprawa

Obie wersje (4 i 5 m) kultywatora Terria znajdujące się w Polsce były testowane w gospodarstwie pana Wiesława Sapiło, w Wasylewie, w woj. lubelskim. Pan Eugeniusz Łoś, kierownik gospodarstwa, podkreślił, że test odbywał się w trudnych warunkach, na pagórkowatych, lessowych polach po kukurydzy na ziarno, przy wysokim uwilgotnieniu gleby. Resztki po kukurydzy zostały zmulczowane, a następnie stalerzowane. W tak przygotowane pole wjechały kultywatory. Mniejszy pracował z ciągnikiem kołowym o mocy 280 KM, natomiast większy z ciągnikiem gąsienicowym o mocy 320 KM. Prędkość pracy, jaką udało się utrzymać w obu przypadkach, wynosiła ok. 9 km/h przy głębokości pracy 25 cm. W ocenie kierownika gospodarstwa kultywatory poradziły sobie doskonale ze spulchnieniem gleby przy głębokiej uprawie. Pan Eugeniusz podkreślił również, że nowe wąskie dłuta Durastar dobrze spulchniają, jednocześnie minimalnie tylko mieszając glebę. Dzięki temu dużo resztek pozostaje na jej powierzchni i chroni ją przed erozją i wysychaniem. Na części pól praca odbywała się na dłutach o szerokości 8 cm wyposażonych w podcinacze boczne. W tym przypadku praca odbywała się na głębokość ok. 20 cm. Taka konfiguracja maszyny pozwoliła na wprowadzenie większości resztek do gleby, co jest szczególnie ważne na polach, gdzie wiosną zostanie zasiana fasola. W tych bardzo wilgotnych warunkach gleba z resztkami kukurydzy oklejała się na skrobkach wału gumowego. Jednak, co podkreślił mój rozmówca, wystarczyło je odkręcić i dalsza praca przebiegała bez najmniejszych problemów.

Więcej na ten temat przeczytacie w miesięczniku "Farmer" 1/2020 w dziale "Bez Pługa".