Wydruk strony BezPluga.pl

Pastutarianizm, czyli czy ludzie już wkrótce zaczną jeść trawę?

Przed nami perspektywa powstania nowej odmiany wegetarianizmu – pastutarianizmu. Ta idea nie przewiduje co prawda spożywania kępy trawy zamiast obiadu, ale wykorzystania wyizolowanego z niej białka w diecie człowieka.

Obecnie wyróżnia się 8 typów wegetarianizmu, m.in.: witarianizm, frutarianizm czy laktowegetarianizm. Prawdopodobnie nową, dziewiątą odmianą wegetarianizmu może stać się pastutarianizm (od angielskiego słowa pasture, oznaczającego pastwisko).

Zaczęło się od innowacyjnych pomysłów w żywieniu zwierząt monogastrycznych. Każdego roku do krajów Unii Europejskiej ze Stanów Zjednoczonych i krajów Ameryki Południowej trafia ponad 11 megaton białka sojowego. Jednocześnie coraz większy nacisk kładzie się na poszukiwanie alternatyw dla importowanej soi w żywieniu zwierząt hodowlanych, szczególnie drobiu i trzody chlewnej.

Duński projekt badawczy o nazwie „GrassPro”, kierowany przez firmę DLF miał na celu przetestowanie ponad 400 odmian traw i koniczyny i wybór 50 odmian zawierających najwięcej białka o jak najlepszym składzie aminokwasowym. Pozostało jednak pytanie – jak bez obaw wprowadzić trawy i koniczyny do diety zwierząt monogastrycznych? Zielonka z wyselekcjonowanych przez badaczy odmian roślin zostaje poddana szeregowi procesów. Ich końcowym produktem jest koncentrat białkowy, w którym białko stanowi 25-40% suchej masy. Jeden z produktów ubocznych – bogata we włókno pulpa – może z kolei znaleźć zastosowanie w żywieniu przeżuwaczy. Pierwsze eksperymenty wykazały nawet zwiększenie wydajności mlecznej u krów żywionych włóknistą pulpą w porównaniu do krów żywionych tradycyjnymi kiszonkami. Pozostałe produkty uboczne procesu świetnie sprawdzają się w produkcji biogazu.

Entuzjaści nowinek żywieniowych poszli o krok dalej – skoro możemy mieć do dyspozycji dobrze przyswajalne białko o wysokiej wartości biologicznej, dlaczego by nie pominąć „ogniwa”, jakim są zwierzęta, konwertujące ową paszę na mięso czy jajka? Pierwsze badania potwierdziły, że aminokwasy wchodzące w skład wyizolowanego z zielonek białka mogą znakomicie pokryć ludzkie zapotrzebowanie na te składniki. Stąd narodził się pomysł na wprowadzenie „zielonkowego” białka bezpośrednio do diety ludzkiej. Zwolennicy tej idei podkreślają szereg zalet takiego rozwiązania. Zwiększenie areału upraw traw i koniczyn wpłynie pozytywnie na gleby; jednocześnie uniezależnienie się od importu soi zza oceanu przyczyni się do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Zanim jednak zielonki trafią na nasze stoły, konieczne będą zmiany w aktach prawnych Unii Europejskiej, które na chwilę obecną nie dopuszczają traw do spożycia przez ludzi. Pozostaje także kwestia potencjalnych alergenów pokarmowych, zawartych w koniczynie fitoestrogenów i „zielonego” posmaku.

Krowy skubiące zieleninę na pastwiskach wydają się zadowolone ze swoich posiłków, ale czy wizja „trawożerności” wzbudza również Wasz entuzjazm? Wprowadzenie pochodzącego z zielonek białka na nasze talerze jest Waszym zdaniem ciekawym urozmaiceniem a może przekroczeniem pewnej granicy?


Źródło: European Seed.