Wydruk strony BezPluga.pl

Kukurydza w siewie bezpośrednim w żyto – pierwsze wnioski z uprawy

O doświadczeniach pana Mateusza Gniatkowskiego dot. siewu bezpośredniego kukurydzy w łan żyta, wchodzący w fazę kłoszenia, pisaliśmy już na łamach Bez Pługa. Teraz czas na wyciągnięcie pierwszych wniosków z tej uprawy.

Rolnik od 4 lat prowadzi obserwacje dot. uprawy zerowej na swoich polach, analizując jej wpływ zarówno na glebę, jak i na efektywność produkcji. Wiosną br. zdecydował się posiać kukurydzę bezpośrednio w łan żyta, który wcześniej został położona wałem strunowym. Kukurydza nie została jeszcze zebrana i choć jej plony zapowiadają się bardzo dobrze, to dla pana Mateusza nie jest to najważniejszy czynnik. Jak podkreśla ważna jest dla niego wiedza i możliwość wyciągnięcia wniosków z tego systemu na przyszłość.

- Kukurydzę zasiałem na hektarze pola i mimo, że jest to mała powierzchnia, to ta uprawa wiele mnie nauczyła. Popełniłem kilka błędów, których z jednej stronu nie mogłem przewidzieć, a z drugiej strony jestem bogatszy o pewne obserwacje.

Pan Mateusz podkreśla, że nie był to najłatwiejszy sezon dla kukurydzy. Maj był dość chłodny i wschody roślin były utrudnione.

- Do takiej uprawy polecam wybierać kukurydzę typu flint, która łatwiej sobie poradzi pod matą roślinna. Niskie temperatury powodują, że gleba pod okrywą z żyta zdecydowanie wolniej się ogrzewała, więc wschody są nierówne. Zależało mi jednak, żeby rośliny żyta znajdowały się w fazie kłoszenia, żeby były dość wysokie, bo w ten sposób pozostaje po nich dużo mulczu, co korzystnie wpływa na stan gleby. Poza tym wiem, że popełniłem błąd podczas siewu, który był za głęboki i to też generowało późniejsze problemy roślin. Na polu kontrolnym, gdzie była uprawa tradycyjna, kukurydza miała jednak szybszy i równiejszy start. Przed siewem podałem mocznik, ale rośliny w niskich temperaturach miały kłopoty z jego pobraniem. Później zastosowałem saletrę, żeby azot jednak trochę wspomógł rośliny we wschodach.

Dodatkowo pojawiły się też szkodniki, których presja była większa, ze względu na chłodną wiosnę. Larwy śmietki kiełkówki wyjadały część ziarniaków i obniżyły obsadę na polu. Rolnik zauważył, że na rynku dostępne są już zaprawiane nasiona, które ograniczyłyby szkody spowodowane żerowaniem szkodnika, więc rozważa użycie ich w kolejnych doświadczeniach.

Czerwiec też nie był łaskawy dla kukurydzy. Spadło bardzo dużo deszczu, nawet 200 l/m2. Ale rolnik zauważył, że w miejscu, gdzie zawsze po takich opadach pojawiało się „bagienko” na polu, ten problem zniknął.

- Po dwóch latach nieodwracania gleby, ma ona większą zdolność zatrzymywania wody, która nie pojawia się w formie zastoiska i bagienka na polu, ale przenika swobodnie przez warstwy gleby.

W lipcu rośliny nadal nie wyglądały obiecująco. Były nierówne, a łan był przerzedzony. Dwa razy na plantacji było gradobicie, które też mocno uszkodziło młode rośliny. Zapytaliśmy pana Mateusza, jak obecnie - w połowie września - wygląda kukurydza?

- Rośliny wyglądają bardzo dobrze. Uruchomił się fosfor, który był podany wgłębnie podczas siewu. Po opadach ta gleba zaczęła pokazywać swoje możliwości, rośliny skorzystały z azotu i w końcu plantacja wygląda rewelacyjnie. Kukurydza jest zielona, dobrze rozwinięta, wysoka, a kolby są dobrze zawiązane. Mniej więcej za miesiąc planuję zbiór.