Arbos ASF UST-Direkta - siew bezpośredni we włoskim stylu

Arbos ASF UST-Direkta - siew bezpośredni we włoskim stylu
W testach brał udział siewnik Arbos ASF UST-Direkta 450, MW
  • Autor: Michał Wołosowicz
  • Dodano: 02-02-2020, 07:00

Mieliśmy możliwość przetestować w polu włoski siewnik do siewu bezpośredniego produkowany przez firmę Arbos, której dystrybutorem w Polsce jest spółka Korbanek. Siewnikiem Arbos ASF UST-Direkta udało nam się zasiać kilkanaście hektarów poplonów. O  spostrzeżeniach i efekcie siewu przeczytacie poniżej.

Siew bezpośredni polega na wsianiu nasion bezpośrednio w glebę bez żadnej uprawy. Można to zrobić za pomocą siewnika wyposażonego w redlice talerzowe lub - jak w przypadku Arbosa - w redlice zębowe. Zaletą tego systemu jest oszczędność czasu, który byłby potrzebny na wykonanie uprawek w klasycznym systemie uprawy, a co za tym idzie - mniejsze zużycie paliwa. Do pracy z takim siewnikiem potrzebny jest również ciągnik o mniejszej mocy. Bardzo ważną sprawą w siewie bezpośrednim jest także pozostanie resztek pożniwnych/organicznych po przejściu siewnika na powierzchni pola, dzięki czemu mogą one ulec szybszej humifikacji. Okryta gleba również mniej się nagrzewa, przez co odparowuje z niej mniej wody tak potrzebnej dla roślin. Resztki na powierzchni to pokarm dla dżdżownic. Są również i wady tej metody. Gleba musi być w odpowiedniej kondycji, aby rezultaty były zadowalające, trzeba większą uwagę zwracać na chwasty, zwłaszcza głęboko korzeniące się. Praca w takim systemie może także oznaczać konieczność używania glifosatu, trzeba też pamiętać o prawidłowym płodozmianie.

Do testów dostałem siewnik Arbos ASF UST-Direkta 450 o szerokości roboczej 4,5 m. Literka F w nazwie oznacza, że siewnik jest wyposażony w możliwość podsiewania nawozów, natomiast skrót UST (Under Surface Technology) można zinterpretować jako zdolność do umieszczania nasion pod powierzchnią gleby bez jej mieszania. Siewnik jest maszyną półzawieszaną, agreguje się go belką montowaną na hakach TUZ-u ciągnika. 

(...)

Pierwsze, co rzuca się w oczy w siewniku, to wysoko umieszczony otwór załadowczy zbiornika. Znajduje się on na wysokości około 3 m, więc do załadunku wysiewanego materiału trzeba użyć ładowarki, bo ładowacz czołowy nie udźwignie tak wysoko big-baga. Kolejnym problemem jest szerokość otworu zasypowego, jest on bowiem sporo węższy od szerokości łyżki. Na plus można za to zaliczyć dostęp do aparatu wysiewającego oraz dokładność jego pracy. Przy wysiewie mieszanki roślin poplonowych (słonecznik, facelia, peluszka) w dawce 45 kg/ha nasiona zostały wysiane zgodnie z założonym wcześniej areałem. Dużym plusem siewnika jest jego zwrotność, którą zawdzięcza zawieszeniu na tylnych hakach tuz i odpowiedniej konstrukcji dyszla.

(...)

 

 

Więcej na ten temat przeczytacie w magazynie "Farmer" w nr 1/2020 w strefie "Bez Pługa".



×
  • Zygmunt 2020-01-31 20:24:04
    I tak mysz zeżre..
    • realista2020-02-03 15:52:30
      A to jak za pgrów była tylko orka to plag myszy nie było ??? To po co zaczęli produkować trutki do rozrzucania po polu ?
  • rtfgv2020-01-31 17:08:43
    jle rzedow na 1m glebokosc pracy do czego dedykowany -totalny brak szczegułów! cena wydajnosc potrzebna moc
    • Aitor2020-02-03 12:19:44
      Więcej na ten temat przeczytacie w magazynie "Farmer" w nr 1/2020 w strefie "Bez Pługa".
    • Zenek2020-02-03 14:36:08
      (...) tzn. że czegoś tam brakuje, a na końcu tekstu jest napisane, że więcej można przeczytać w farmerze

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.235.24.113
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum