Najtrudniejszy pierwszy krok

Najtrudniejszy pierwszy krok
Pan Maksymilian Zaręba testował w swoim gospodarstwie wiele maszyn, jedną z nich był agregat uprawowo-siewny Spirit 400S marki Väderstad.

"Zmiany nie są przyjemne, lecz są bardzo pożyteczne" - z tą myślą spotkać się mogli czytelnicy książek Lucy Maud Montgomery w powieści "Ania z Avonlea". Zapytaliśmy zatem rolników, którzy niedawno zdecydowali się na zmianę technologii uprawy roli na bezorkową, czy rzeczywiście rewolucje w ich gospodarstwach były mało przyjemne, ale jednak pożyteczne?

W obliczu coraz większych wymagań rynku i innowacji w rolnictwie wielu rolników widzi potrzebę wprowadzenia zmian w swoim sposobie gospodarowania. Szukają rozwiązań, które pomogą im poprawić sytuację ekonomiczną gospodarstwa, a jednocześnie utrzymać glebę w jak najlepszej kondycji i zaoszczędzić czas. W te oczekiwania dobrze wpisuje się uprawa bezorkowa, która z każdym rokiem zdobywa nowych zwolenników na całym świecie. Jednak zmiana technologii uprawy nie jest łatwa. Kyzysowe wydają się zwłaszcza pierwsze lata, gdy przejściowe niepowodzenia mogą zniechęcić do dalszych eksperymentów. Często od rolników można usłyszeć: "Co mi po tym, że za dziesięć lat poprawię strukturę gleby, jeśli na początku nie dam sobie rady z problemami?". Dlatego poprosiliśmy o rozmowę kilku rolników-internautów, którzy zmienili system uprawy roli nie później niż trzy lata temu. Chcieliśmy dowiedzieć się, jakie są ich pierwsze wrażenia, co skłoniło ich do zmiany, jakie mieli problemy na początku i jak sobie z nimi poradzili. Mamy nadzieję, że ich doświadczenie może być cenną wskazówką dla osób, którzy wciąż czekają na swój pierwszy "bezorkowy krok".

PODPATRZONE U SĄSIADA

Andrzej Zacharczuk, gospodarujący na 450 hektarach w okolicach Głubczyc w województwie opolskim, od trzech lat uprawia bez pługa pszenicę po rzepaku. Uprawą bezpłużną zainteresował go niekorzystający z pługa sąsiad, dzięki któremu pan Andrzej dostrzegł możliwość oszczędności czasu i kosztów. Część gruntów w swoim gospodarstwie zaczął uprawiać jedynie za pomocą brony talerzowej marki Unia. Przyznaje jednak, że użycie tylko jednego rodzaju sprzętu jest niewystarczające, aby dobrze doprawić glebę, dlatego w przyszłości planuje zakup kolejnej maszyny. Poza koniecznością poniesienia dodatkowych kosztów na zakup sprzętu rolnik nie widzi innych wad zmiany technologii, dlatego w następnym sezonie planuje zwiększyć areał gruntów uprawianych w sposób bezorkowy. Gospodarując na dobrych, ale ciężkich i gliniastych glebach, nasz rozmówca potrzebował dwóch przejazdów po polu z pługiem, aby doprawić glebę. Obecnie, ten sam efekt osiąga przy jednym przejeździe. Zauważył także, że wykonując głęboką uprawę broną talerzową, zużywa podobną ilość paliwa jak podczas orki, ale pole uprawione w sposób uproszczony od razu gotowe jest do siewu i nie wymaga dodatkowych zabiegów doprawiających. Według pana Andrzeja, zmieniając system uprawy, należy doposażyć gospodarstwo w odpowiednie maszyny, które poradzą sobie z daną glebą i warunkami po zbiorze przedplonu. Trzeba także częściej lustrować pola, aby na czas zareagować na ewentualne problemy z chwastami bądź szkodnikami.

Obserwacje działań sąsiadów, którzy wprowadzili z sukcesem na swoich polach uprawę bezorkową, były również impulsem do zmian w gospodarstwie Maksymiliana Zaręby, który uprawia 122 hektary ciężkich gleb na północ od Warszawy. Pola rolnika są bardzo zróżnicowane - należą do klas bonitacyjnych od III do VI, a sporą powierzchnię stanowią gleby mozaikowate. Eksperymenty z uprawą bezorkową sięgają trzech lat wstecz. Uprawiając glebę w sposób tradycyjny, rolnik miał kłopot z dotrzymaniem terminów agrotechnicznych, szukał zatem sposobów na oszczędność czasu, paliwa i ograniczenie liczby maszyn. W końcu, aby wyzwolić się od problemów związanych z pługiem, postanowił przygotować glebę do siewu w oparciu o bronę talerzową oraz agregat ścierniskowy. Trzyletnie doświadczenia z uprawą bezpłużną już owocują: na polach nie tworzą się zastoiska wodne, a ciężkie gleby stały się zdecydowanie łatwiejsze w uprawie. Problematyczne i nierównomierne do tej pory wschody na glebach mozaikowatych znacznie się poprawiły. W 2018 roku pan Maksymilian sprzedał pług i zmienił technologię uprawy na całym areale. Rolnik spełnił swoje założenia - oszczędza czas oraz ilość zużywanego paliwa i ograniczył park maszynowy. Jak do tej pory nie zauważył zmniejszenia plonów, jego uwagę zwróciła jednak większa ilość chwastów jednorocznych, choć mniejsza jest presja ze strony chwastów wieloletnich. Do minusów systemu bezpłużnego zalicza także ograniczoną możliwość wymieszania nawozów wapniowych z glebą. Według pana Maksymiliana wiele problemów jest wspólnych, można się z nimi spotkać zarówno w uprawie tradycyjnej, jak i bezorkowej. Jako przykład podaje konieczność odpowiedniego doboru maszyn - wyzwania tego nie uniknie się w żadnym systemie uprawy.

ZWIERZĘTA W GOSPODARSTWIE

Przemysław Tomaszewski z okolic Dłutowa w województwie łódzkim zaczął gospodarować w systemie bezorkowym trzy lata temu. Gospodarstwo rolnika obejmuje 70 ha bardzo zróżnicowanych gleb - od piasków do ciężkich glin. Grunty orne stanowią około 50 ha, na których ze względu na prowadzoną produkcję zwierzęcą (bydło mleczne) uprawiana jest głównie kukurydza na kiszonkę, a także zboża i rzepak. Pan Przemysław tematem uprawy bezorkowej zainteresował się dzięki doniesieniom z gazet rolniczych i branżowym stronom internetowym. Szalę przeważyła wizyta na poletkach doświadczalnych firmy Horsch, gdzie eksperymenty z uproszczoną uprawą roli są prowadzone już od ponad 30 lat. Rolnik zrezygnował z orki, a pole uprawia agregatem talerzowym z wałem sprężynowym oraz gruberem firmy Mandam. Siew przeprowadził siewnikiem Unii z redlicami talerzowymi. Pozytywnym zaskoczeniem dla rolnika był fakt, że pozostawione po zbiorze kukurydzy resztki pożniwne "zniknęły" i nie utrudniały wykonania zabiegów agrotechnicznych w następnym sezonie. W gospodarstwie po zmianie systemu uprawy odnotowano zwyżkę plonów kukurydzy. Rolnik nie zauważył większej presji ze strony chwastów. Jako minus uprawy bezpłużnej wskazuje trudności z odpowiednim zagospodarowaniem obornika. Nie ma jednak zamiaru "wracać do pługa", a nawet rozważa zakup maszyny do uprawy pasowej. Jak zaznacza, hodowla bydła mlecznego to pracochłonne zajęcie, dlatego docenia oszczędność czasu wynikającą z uproszczenia uprawy roli. Innym rolnikom, którzy planują zmianę systemu uprawy, zaleca staranne przygotowanie pola do siewu i niewysiewanie nasion w zbyt wilgotną glebę. Poza tym, jak mówi, trzeba mieć odwagę, bo "należy zaryzykować i nie bać się, co powiedzą sąsiedzi".

Hodowlą krów mlecznych zajmuje się również Michał Wagner, który gospodaruje na północnym wschodzie województwa mazowieckiego, w powiecie ostrowskim. Gospodarstwo rolnika obejmuje ok. 85 ha gleb głównie V klasy bonitacyjnej, część gruntów należy do IV, VI i w niewielkim stopniu III klasy. Większość pól, ze względu na prowadzoną hodowlę krów mlecznych, obsianych jest kukurydzą. Pan Michał wspomina, że rezygnując z pługa, doprawiał glebę przy pomocy m.in. grubera, agregatu firmy Unia oraz brony talerzowej Inter-Tech. Bardzo szybko zdecydował się jednak na technologię strip-till i obecnie prowadzi prace nad stworzeniem własnego agregatu do uprawy pasowej. Rolnik zauważa, że od czasu rezygnacji z orki jego gleba z roku na rok wygląda lepiej, "zaczyna żyć", jest mniej przesuszona i podatna na erozję. Przygotowanie pola do siewu zajmuje mniej czasu, mniejsze są także nakłady finansowe ponoszone na uprawę roli. Pan Michał docenia także fakt, że technologia strip-till pozwala na głębokie podawanie nawozów. Rolnik przyznaje, że każde działanie na polu musi być świadome i przemyślane, ponieważ system bezpłużny "nie wybacza błędów" w takim stopniu, jak orka. Dobrym przykładem jest odchwaszczanie plantacji, które wymaga odpowiedniej strategii, wiedzy na temat doboru herbicydów, zabiegów mechanicznych i znajomości własnego pola. Jednak według pana Michała to nie presja ze strony chwastów jest większa, większe są wymagania, jakie musi spełnić rolnik, by je zwalczyć. Nasz rozmówca jest zdania, że grunt to chęci do poznania nowości i zastosowania ich w praktyce.

NA NIEWIELKIM AREALE

Od 3 lat bezorkowo pracuje też Paweł Kleszczyński, którego 10-hektarowe gospodarstwo znajduje się w okolicach Ostrowi Mazowieckiej. Rolnik posiada dość słabe gleby (klasy od IV b do VI), a koronnym argumentem, który skłonił go do zmiany systemu uprawy roli, była możliwość poprawy ich struktury. Po kilku latach uprawy bez pługa pola pana Pawła są wolne od wcześniej występujących zastoisk wodnych, a w konsekwencji także od zaskorupionych połaci gleby. Jako minus systemu bezpłużnego podaje zwiększenie ilości chwastów jednoliściennych. Nie planuje jednak wrócić do orki i sprzedał pług. Obecnie uprawę gleby przeprowadza przy użyciu agregatu talerzowego i w razie potrzeby - głębosza, a rośliny wysiewa siewnikiem marki Junkkari, który chwali za niezawodność. Docelowo planuje wprowadzić na swoich polach system no-till, czyli siew bezpośredni w ściernisko. Według pana Pawła zanim zmieni się technologię uprawy roli, należy zniszczyć głęboszem podeszwę płużną oraz uregulować odczyn gleby. Dla naszego rozmówcy uprawa bezorkowa to nie tyko sposób na szukanie oszczędności, lecz przede wszystkim możliwość poprawy kondycji gleby.

SPOSÓB NA SUSZĘ

Ciechosław Korzeń ma 40-hektarowe gospodarstwo w woj. opolskim. O uprawie bezpłużnej usłyszał już podczas studiów rolniczych. Pług wyeliminował w gospodarstwie dwa lata temu. Do zmiany technologii skłoniła go coraz częściej nękająca Polskę susza, przez którą przyoranie poplonu na ciężkich glebach stawało się praktycznie niemożliwe. W suchych sezonach okazywało się, że posiadane przez rolnika maszyny nie były w stanie dostatecznie zniszczyć rośliny poplonowe. Przechodząc na system bezorkowy, pan Ciechosław postawił na sprzęt uprawowy dostępny w gospodarstwie: gruber, bronę talerzową, kultywator oraz mulczer, dzięki temu uniknął kosztownych inwestycji. W planach ma eksperymenty z uprawą pasową. Na podstawie dotychczasowych obserwacji stwierdził na swoich polach większą dostępność wody dla roślin, poprawę życia biologicznego, a także oszczędność czasu i kosztów.

Rolnik odkrył, że kultywator lepiej niż pług radzi sobie z niesłychanie twardą, wyschniętą glebą, choć w warunkach ekstremalnych również praca kultywatorem nie jest łatwa. Jednocześnie zauważył większą presję ze strony chwastów, które uważa za najtrudniejsze do zwalczenia, oraz chorób i szkodników, lecz przyznaje, że nie jest to reguła, a liczebność agrofagów różni się w zależności od przebiegu pogody czy płodozmianu. Osobom, które chcą zmienić system uprawy radzi uważny dobór sprzętu rolniczego, m.in. ciągnika o odpowiedniej mocy, który poradzi sobie z maszynami przeznaczonymi do uprawy bezpłużnej.

Mateusz Popłonikowski z okolic Sieradza w województwie łódzkim również zrezygnował z orki dwa lata temu. Rolnik gospodaruje na 50 hektarach średnich i lekkich gleb klas III b i IV b. Zdecydował się na odstawienie pługa, ponieważ chciał się przekonać, czy uda mu się w ten sposób zaoszczędzić czas oraz pieniądze i ograniczyć straty wody na polu. Przekonała go także wizja polepszenia struktury gleby i wzbogacenia życia glebowego. Po dwóch latach uproszczeń widzi już pierwsze pozytywne efekty zmian. Kukurydza na polu, które zostało uprawione w sposób bezorkowy, reagowała na suszę o 10-12 dni później niż na polach zaoranych, rośliny dłużej utrzymywały zieloność i później zwijały liście. Problemem dla pana Mateusza jest jednak zwiększona presja chwastów i duże ilości perzu na granicach między działkami, co wymusza staranną i przemyślaną ochronę herbicydową. Według rolnika najważniejsze rzeczy, o których należy pamiętać, zmieniając system uprawy, to odpowiedni płodozmian, wapnowanie i nawożenie organiczne, a także wprowadzenie międzyplonów. Rolnik planuje w przyszłości nadal gospodarować w systemie bezpłużnym, nosi się nawet z zamiarem budowy własnej maszyny do uprawy pasowej.

PODSUMOWANIE

Bohaterowie reportażu potwierdzają, że uprawa bezorkowa może się sprawdzić na każdym areale i na każdej glebie. Po kliku latach zaprzestania orki widzą pozytywne efekty zmiany technologii i nie planują wracać do pługa. Za największy "minus" uproszczeń większość z nich wskazuje uciążliwość ze strony chwastów. Jednocześnie powtarzała się wśród nich opinia, że wiedza agronomiczna oraz cierpliwość to podstawa, aby z sukcesem wdrożyć zmiany w swoim gospodarstwie.

Artykuł ukazał się w magazynie "Farmer" 4/2019.



×
Bez Pługa

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.