Ukraiński rolnik Stepan Matsyborko: Przeszedłem na uprawę zerową, by obniżyć koszty

Ukraiński rolnik Stepan Matsyborko: Przeszedłem na uprawę zerową, by obniżyć koszty
Stepan Matsybork, rolnik spod Tarnopola, fot. IP

Gospodarstwo Stepana Matsyborka znajduje się niedaleko Tarnopola w zachodniej Ukrainie. Rolnik uprawia około 3000 hektarów ziemi i według ukraińskich standardów takie gospodarstwo uważane jest za średniej wielkości. Ukraiński rolnik zwierzył się dziennikarzowi ze swoich obaw, a także opowiedział o przejściu na uprawę zerową, która stała się dla niego ekonomiczną koniecznością.

Obwód Tarnopolski jest jednym z najkorzystniejszych regionów do produkcji roślinnej w Ukrainie, ponieważ są tu również żyzne ziemie i często pada deszcz. Może się mylę, ale to właśnie w regionie Tarnopola zbiera się najwyższe plony na Ukrainie - do 14-15 t/ha kukurydzy i do 9-10/ha pszenicy.

Rolnicy z tego regionu, podobnie jak większość ich w kraju, co roku wysyłali swoje plony do portów nad Morzem Czarnym. Jednocześnie obecność własnych spichlerzy pozwalała nie spieszyć się ze sprzedażą zboża i czekać na najwyższą cenę.

W tym roku Stepan Matsyborko chętnie sprzedaje zboże tylko po to, by móc uregulować pilne płatności.

- Mam w magazynach pszenicę i soję. Słonecznik został wysłany na sprzedaż do Bułgarii, choć jest to mało opłacalne. Transport jest bardzo drogi, a jeśli w zeszłym roku sprzedałem tonę słonecznika za 22 000 hrywien, to teraz dają za nią tylko 13 000 – mówi Matsyborko.

Uprawa słoneczników w gospodarstwie Stepana Matsyborka Uprawa słoneczników w gospodarstwie Stepana Matsyborka

Według niego spadły również ceny zbóż.

 - Pszenica kosztowała 8400 za tonę, a teraz trzeba długo szukać, by sprzedać ją za 6000 hrywien. Sprzedawaliśmy soję za 500-600 dolarów za tonę, a teraz biorą ją za 300. Ale co można zrobić: ludzie muszą płacić pensje pracownikom, płacić za dzierżawę ziemi, kupować paliwo do maszyn rolniczych. Co mogę powiedzieć: jedna tona nawozu kosztuje dziś 35 000 hrywien! Dlatego konieczne jest stopniowe sprzedawanie zbiorów po niskich cenach, które oferuje dzisiaj. I nadal trzeba biegać, aby znaleźć kupca - mówi rolnik.

Należy zauważyć, że gospodarstwo Macyborka od początku wojny przekazało wojsku dużo pieniędzy i środków, a także wspierało uchodźców z okupowanych terytoriów. Rolnik oddał ciężarówki, akumulatory, produkty spożywcze i udzielił wsparcia finansowego. Niestety zachowanie płynności finansowej przy obecnych problemach ze sprzedażą zboża jest bardzo trudne.

Pan Stepan wiąże nadzieje z nowym kierunkiem eksportu zboża przez Polskę.

 - Wiem, że teraz ludzie pracują, tworząc coś w rodzaju hubów, badając możliwości kolei wąskotorowych, które są na zachodzie Ukrainy, ale to zadanie powinno być rozwiązywane wspólnie i odgórnie. Myślę, że jeśli nie daj Boże, porty morskie nie zostaną odblokowane do jesieni, to na pewno spróbujemy sprzedawać zboże przez Polskę. Nie mamy innego wyjścia - mówi Stepan Matsiborko.

Z drugiej strony sytuacja z podażą surowców do produkcji rolnej w ostatnich tygodniach mniej więcej się ustabilizowała.

- Już teraz można swobodnie kupować olej napędowy, nawozy, pestycydy oraz części zamienne do maszyn rolniczych. Jednocześnie trzeba wpłacić zaliczkę lub zapłacić za towar tego samego dnia. Wcześniej mogłem zdobyć zasoby, których potrzebowałem na wiosnę, a zapłacić za nie jesienią. Teraz nie ma czegoś takiego. Uzyskiwanie kredytów jest również praktycznie niemożliwe, ponieważ banki nie chcą traktować zboża jako przedmiotu zastawu – mówi rolnik.

Stepan Matsyborko nazywa szybkie przejście na technologię zerową jako swoje wielkie osiągnięcie w zakresie obniżenia kosztów produkcji rolnej.

- Już wcześniej zaczęliśmy pracować w strip-tillu, ale nie myśleliśmy, by tak szybko, przejść na tę technologię. Wojna mnie do tego zmusiła. W końcu brak pługa pozwala zaoszczędzić do 30 litrów oleju napędowego na 1 hektar, a ponadto zaoszczędzić zasoby ciągnika i odmówić zakupu agregatów uprawowych. Wydaje się, że wszystko jest w porządku, ale przez pierwsze dwa lub trzy lata plony w uprawie zerowe będą niższe i trzeba być na to przygotowanym. Chociaż pszenica ozima zasiana w zeszłym roku „w zerówce” nie wygląda gorzej niż przy konwencjonalnej technologii – zauważa rolnik.

W każdym razie pan Stepan spróbuje w tym roku zasiać zboża ozime, przy maksymalnej oszczędności zasobów, a w międzyczasie będzie szukać sposobów na eksport zboża przez kierunek zachodni. Co pomoże przetrwać jego gospodarstwu? Matsiborko wymienia dwa czynniki. Pierwszym z nich jest przejście na technologię zerową. Drugim - partnerstwo z wieloma innymi gospodarstwami w regionie może suszyć zboże po normalnych cenach, chociaż cena gazu ziemnego wzrosła ponad dwukrotnie.



×
  • PH2022-06-24 12:11:16
    Zaznaczam że w tych wszystkich uproszczonych technologiach uprawy to Randap leję się hektolitrami
    • Amix2022-06-24 12:44:42
      bo to też jest uproszenie uprawy pryskasz i z głowy tylko wtedy dziecku może 3 ręka wyrosnąć albo w brzuchu takie małe polipy bo glifosat nie truje tylko mutuje
    • bezorkowy2022-06-24 14:53:18
      a ja już 7 rok nie używam pługa i randapu ani glifosatu także nei wiem skąd masz takie informacje dziwne
  • Tadek2022-06-24 09:51:28
    Im ma być lepij ....a przy okazji wykończą Polskiego rolnika zasypując Polskę ziarnem a co za tym idzie zbiciem ceny skupu na dno
  • Benek 2022-06-23 23:10:56
    Niech sobie szukają innych kierunków eksportu. I tak już przez nich spadły u nas ceny płodów rolnych. Jeśli chcą eksportować to ochronę powinny finansować międzynarodowe spółki w których rękach jest większość ziemi na Ukrainie.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.200.40.195
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum