Czyste pole bez uproszczeń

Czyste pole bez uproszczeń
W technologiach bezorkowych problemy z chwastami pojawiają się w wyniku różnych uproszczeń, MP.
  • Autor: Małgorzata Powałka
  • Dodano: 09-04-2020, 10:46

Technologie bezorkowe mają wiele zalet, a najważniejszą z nich jest poprawa stanu gleby. Nie brakuje im jednak też wad, wśród których najczęściej wymienia się zwiększoną presję chwastów i większe użycie środków chemicznych.

Mimo to coraz więcej rolników decyduje się na uprawę roli bez użycia pługa. Wśród głównych przesłanek wpływających na zmianę systemu wymienia się brak czasu, wysokie koszty produkcji, problemy z erozją wodną i wietrzną czy powtarzające się od kilku sezonów okresy suszy. Jednak uprawa bezorkowa nie jest łatwą technologią, a rolnicy, z którymi o niej rozmawiamy, często podkreślają, że „bezorka nie wybacza błędów”. Wymaga ona zmiany podejścia do niektórych zagadnień, wśród których są: stosowana technika i technologia, użycie herbicydów czy odpowiednie zmianowanie.

Zrezygnuj z rutynowych działań

Istnieją różne systemy uprawy bezorkowej: całopowierzchniowa, zerowa, konserwująca, redlinowa czy pasowa. W każdej z nich może pojawić się presja chwastów i nie można uogólniać, że np. w strip-tillu będzie ich więcej niż w no-tillu czy odwrotnie. Wszystko to uzależnione jest od wielu czynników. Problemy w technologiach bezorkowych pojawiają się w wyniku różnych uproszczeń. Wśród nich można wymienić np. uproszczenia w zmianowaniu roślin na polu. Jeśli w strukturze zasiewów ponad 50 proc. stanowią zboża, to zawsze w dłuższej perspektywie będzie to skutkowało pojawieniem się problemów z kompensacją chwastów (patrz tabela). Kolejne uproszczenie dotyczy braku rotacji środków ochrony roślin. Przyzwyczajenie się do korzystania z jednego herbicydu jest dużym błędem ochroniarskim, który prowadzi do uodparniania się roślin. Sama zmiana środka czasem nie wystarcza, bo trzeba zmieniać nie tyle preparat, co substancje czynne i mechanizmy działania.

Kolejnym błędem są uproszczenia w uprawie roli. Nie wystarczy tylko zrezygnować z pługa, a całą technologię realizować bez zmian. W przypadku większej presji chwastów wielu rolników zamiast stosować glifosat, wykonuje płytkie bronowanie lub talerzowanie gleby, dzięki czemu niszczy się istniejące chwasty, a kolejne stymulowane są do skiełkowania. W technologiach bezorkowych często wykorzystuje się mulczowanie z użyciem słomy czy międzyplonów ścierniskowych. Międzyplony wysiane w optymalnym terminie szybko wschodzą, zakrywają glebę i stanowią konkurencję dla chwastów.

Zapytaliśmy trzech rolników, czy na ich polach realizowanych w technologiach bezorkowych zaobserwowali większe problemy z niechcianymi roślinami i czy w związku z tym stosują większe dawki środków ochrony, żeby się ich pozbyć.

Piotr Piechociński:
Piotr Piechociński nie używa pługa w swoim 250-hektarowym gospodarstwie od 13 lat. Początkowo stosował uprawę bezorkową całopowierzchniową, ale z czasem wdrożył na swoich polach także uprawę pasową oraz siew bezpośredni. – Opinia, że w technologii bezorkowej jest więcej chwastów, jest przesadzona. W swojej praktyce nie używam także coraz większej ilości chemii – mów gospodarz. Chwasty i samosiewy w uprawie bezorkowej szczególnie w latach suchych wschodzą „na raty” i trzeba wtedy walczyć z nimi za pomocą dawek dzielonych. Jeśli pojawiają się problemy z chwastami, to głównie chodzi o: perz, stokłosę, bylicę pospolitą i przytulię czepną. Z reguły baczniej trzeba monitorować obszary w pobliżu miedz i reagować w razie nieprawidłowości. Rolnik nie jest zwolennikiem glifosatu i stosuje go tylko tam, gdzie pojawia się problem z perzem. Zamierza także walczyć z tym uciążliwym chwastem przy pomocy graminicydów. Jednym ze sposobów walki z chwastami jest także prawidłowy płodozmian.

Dariusz Kuberski:
Gleby w gospodarstwie Dariusza Kuberskiego należą do klasy od IIIa do IVa. Cechuje je mocne zróżnicowanie terenu – na jednym kawałku występuje nierzadko ił, glina czy piach. W gospodarstwie uprawia się kukurydzę, buraka cukrowego, pszenicę ozimą i rzepak ozimy. Pole są nieorane od 12 lat, a uprawa opiera się na technologii strip-till. Rolnik zauważa, że „w strip-tillu trzeba odpowiednio dobierać środki ochrony i brać pod uwagę, jakie preparaty były stosowane w roślinie poprzedzającej. Nie należy uprawiać zbóż czy rzepaku w monokulturze, bo wówczas zwiększa się presja chorób i szkodników”. Jednak jak podkreśla, nie stosuje większych dawek oprysków czy liczby zabiegów. Od zeszłego roku nie stosuje też glifosatu na swoich polach. Według rolnika jest to po części zasługa mulczu i dużej ilości resztek roślinnych, które ograniczają pojawianie się niechcianych roślin na plantacjach. Przykładowo, jesienią 2019 r. gospodarz na stanowisku po rzepaku wysiał pszenicę ozimą. Plantacja została zasiana bezpośrednio w stojące rośliny poplonowe (gryka, facelia, samosiewy rzepaku). Poplon ograniczył presję chwastów, rolnik nie musiał stosować glifosatu, a żeby zlikwidować rzepak, wykonał jeden zabieg preparatem dolistnym opartym na dwóch substancjach aktywnych.

Andrzej Suszek:
Rolnik uprawia buraka cukrowego, rzepak ozimy, pszenicę ozimą i poplony, a pierwsze próby z uprawą bezorkową zaczął ponad 10 lat temu. Modyfikacje w technologii uprawy roli wynikały z poszukiwań metody, która wpłynęłaby pozytywnie na strukturę gleby i rozwiązała problem erozji wodnej. Na pytanie, czy stosowany obecnie system przyczynił się do kompensacji chwastów i większego zużycia środków na walkę z nimi, odpowiedział: – Nawet jeśli założymy, że na zaoranym polu mamy 100 szt. fiołka polnego na m2, a na polu bezorkowym 150 szt., to czy faktycznie musimy użyć większej dawki substancji czynnych, żeby go zwalczyć? Otóż nie – jesteśmy w stanie pokonać je w takim samym zabiegu. Według rolnika bardzo dobrym sposobem na walkę z niechcianymi roślinami jest uprawa międzyplonów, które znacznie je redukują. – Międzyplony ocieniają glebę, dzięki czemu na polu rośnie mniej chwastów. Taki efekt obserwowałem np. po wysiewie rzodkwi oleistej z dodatkiem facelii, wyki, słonecznika i innych. Taka mieszanka szybko rośnie, dzięki czemu konkuruje z chwastami o światło. Zimą przemarza, a wiosną pole wygląda jak po zastosowaniu herbicydu totalnego – podkreśla rolnik.

Serdecznie dziękujemy rolnikom, za podzielenie się z nami swoimi spostrzeżeniami.

Artykuł ukazał się w miesięczniku "Farmer" 3/2020 w strefie "Bez Pługa".



×
  • Rolnik2020-04-09 14:47:31
    Zimą przemarza ...he he . Chyba ten artykuł wymaga aktualizacji bo jest już nieaktualny
    • Andrzej2020-04-10 13:55:45
      Trzeba będzie dostosować gatunki poplonów nie tylko do roślin uprawnych, ale i nowych warunków bez mrozów, a nawet często zrezygnować z nich pod rośliny ozime.
      • Rolnik2020-04-10 16:55:44
        Dziękuję panie Andrzeju za aktualizację

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 34.239.154.240
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum